Boraks, czy zdrowo jest go używać?

Boraks, czy zdrowo jest go używać?

Ostatnimi czasy coraz bardziej popularne staje się robienie własnych środków czyszczących. Myślę, że w większości przypadków zaczynamy produkcję chemii gospodarczej DIY wierząc, że są to produkty zdrowsze dla naszego zdrowia i środowiska niż te dostępne na sklepowych półkach. Zazwyczaj jeżeli mamy jakiś składnik w przepisie, nawet nie zastanawiamy się, czy aby na pewno jest on bezpieczny. Właśnie dlatego postanowiłam przygotować dla Was serię wpisów dotyczących składników domowych środków czystości. Dzięki nim dowiecie się, czy macie się czego obawiać i jak postępować z różnymi substancjami, bo jeśli chcecie się bawić w chemików i robić własne mikstury podstawowe zasady musicie znać! Zaczynamy od BORAKSU.

Boraks – co to takiego?

Boraks to sól sodowa słabego kwasu borowego. Możecie spotkać się też z nazwami tetraboran sodu lub czteroboran sodu dziesięciowodny. Boraks jest minerałem naturalnie występującym w przyrodzie. Jego największe złoża znajdują się w Turcji i Kalifornii. Pozyskiwany jest w kopalniach odkrywkowych.

Boraks w roztworze ma pH zasadowe (w stężeniu 40mg/ml pH 9 – 9,6).

Ma działanie antyseptyczne, przeciwgrzybicze, owadobójcze i przeciwwirusowe, dlatego znajduje zastosowanie w wielu domowych środkach czyszczących. Jest stosowany jako insektycyd (w internecie możecie znaleźć wiele sposobów jak pozbyć się mrówek) oraz herbicyd (usuwa chwasty).

Po zjedzeniu reaguje z kwasem solnym w żołądku, w wyniku czego powstaje kwas borowy i chlorek sodu (sól kuchenna).

Bor, czyli pierwiastek wchodzący w skład boraksu, jest potrzebny w naszym organizmie. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że dostarczamy go wraz z pożywieniem, gdyż obecny jest w glebie, z której przechodzi do roślin.

Toksyczność boraksu

W Unii Europejskiej boraks i kwas borowy klasyfikowane są do kategorii „działające szkodliwie na rozrodczość”.

W karcie charakterystyki boraksu można znaleźć następujące informacje:

  • może działaś szkodliwie na dziecko w łonie matki
  • może upośledzać płodność
  • działa drażniąco na oczy
  • chronić przed dziećmi

Toksyczność substancji chemicznych określana jest między innymi za pomocą LD50 (z ang.lethal dose – „dawka śmiertelna”). Jest to dawka, która spowodowała śmierć 50% populacji zwierząt doświadczalnych.

Dla Boraksu podawanego szczurom doustnie ustalono LD50 = 4500 – 5000 mg/kg masy ciała. Dla porównania chlorek sodu, czyli sól kuchenna spowoduje śmierć połowy populacji szczurów już przy 3000 mg/kg masy ciała, a soda oczyszczona 4000 – 7334 mg/kg masy ciała.

Patrząc na te wartości możemy czuć się bezpieczni.

Dodatkowo stwierdzono brak podrażnień skóry i nieznaczne podrażnienie oczu u królika oraz brak działania uczulającego u świnki morskiej.

Niestety badania na zwierzętach (szczur, mysz, pies) wykazały, że podawanie wysokich dawek boraksu wpływa na rozrodczość i funkcje jąder. I to właśnie te badania spowodowały, że boraks jest uznawany za niezdrowy.

Czy to spisek?

Strasznie nie lubię teorii spiskowych wyszukiwanych na każdym kroku. Może jestem naiwna i za bardzo wierzę w uczciwość ludzi, ale kiedy słyszę, że koncerny farmaceutyczne podają nam jakieś substancje, albo powodują, że substancja zostaje zakazana, ponieważ chcą mieć chore społeczeństwo, nad którym będą mieć władzę, to po prostu nie mogę uwierzyć. I tak było kiedy czytałam artykuł Waltera Lasta „Spisek w sprawie boraksu” Opublikowany w czasopiśmie „Nexus”.

Myślę, że artykuły czy książki, w których jest mowa o tego typu spiskach warto czytać, bo na pewno jest tam sporo prawdy, ale nie możemy ślepo wierzyć w każde słowo i niepotrzebnie się złościć. Ja sama jestem bardzo daleka od wierzenia w tego typu teorie i mnie ten artykuł nie przekonał. Ok, boraks według niektórych badań okazał się być wspaniałym lekarstwem (leczy artretyzm, ostroporozę, problemy grzybicze oraz reguluje hormony płciowe), ale fakt, że może doprowadzić do uszkodzeń płodu jak dla mnie jest wystarczającym, aby uznać substancję za niebezpieczną.

Autor tekstu uważa, że dawki boraksu, które podawane były zwierzętom doświadczalnym były ogromne, więc sami też musielibyśmy zjeść jego sporą dawkę, aby nam zaszkodziła. Walter Last stwierdził, że na podstawie dostępnych badań dawka, która jest bezpieczna dla układu rozrodczego to 20g dziennie dla osoby ważącej 60 kg, a że jest to bardzo duża ilość to zakaz jego stosowania jest bezpodstawny.

Wpływ na środowisko

W karcie charakterystyki znalazłam informację „substancja nieznacznie skażająca wodę”. Dodatkowo tak jak wcześniej wspominałam boraks używany jest też jako herbicyd, czyli środek do walki z chwastami. Jednakże ilości, które mogłyby zaszkodzić naszemu środowisku musiałyby być na prawdę spore. Boraks używany w odpowiedzialny sposób, nie stwarza zagrożenia i jest rozwiązaniem lepszym niż wiele substancji występujących w popularnych proszkach do prania. Przypominam, że jest to substancja naturalnie występująca w przyrodzie, gdzie nie powoduje szkody.

Informacje dodatkowe

Przejrzałam asortyment naszych aptek i odkryłam, że boraks oraz kwas borowy stosowane jest w kilku produktach.

Jego działanie antyseptyczne i przeciwgrzybicze wykorzystywane jest między innymi w płynach do płukania jamy ustnej mających zwalczyć pleśniawki. Można je znaleźć również w preparatach na ból gardła, kroplach do oczu czy do stosowania zewnętrznego w stanach zapalnych skóry. W większości tych preparatów spotkałam się z informacją, że są one niewskazane dla niemowląt i dzieci poniżej 12 roku życia. I tu UWAGA, boraks jest też składnikiem maści Tormentiol, którą niektórzy rodzice stosują na odparzenia u dzieci, nie wiedząc, że ona również niezalecana jest poniżej 12 roku życia. Na rynku jest też maść Tormentalum, która ma w składzie dokładnie te same substancje, ale bez boraksu.

Podsumowanie

Jak to powiedział Paracelsus Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną. „ Co ciekawe, przedawkować można nawet wodę.

Boraks nie jest substancją trującą, ale jak wszystkich substancji w naszym otoczeniu musimy go używać z głową. Uważam, że to bardzo ważne, aby robiąc domową chemię najpierw zapoznać się z działaniem każdej substancji. Warto na przykład przeczytać kartę charakterystyki (przykładowa karta charakterystyki dla boraksu). W tej karcie znajdziecie między innymi informację, aby stosować rękawice ochronne, okulary i maski przeciwpyłowe.

Moim zdaniem jest on całkowicie bezpieczny w proszkach do prania, bo nawet jeśli jakaś jego ilość nie zostanie spłukana z odzieży, to szanse na to, że coś przeniknie przez skórę są minimalne. A nawet jeśli to ta ilość na pewno nam nie zaszkodzi.

Bardziej problematyczne są preparaty do zmywania w zmywarkach czy domowe płyny do mycia naczyń. Tu boraks, który nie zostanie spłukany możemy zjeść. Wiele osób będzie uważało, że to może być nawet zdrowe. Być może, ale co z kobietami w ciąży i małymi dziećmi? Ilość boraksu, którą moglibyśmy spożyć ze źle spłukanych naczyń jest o wiele mniejsza niż dawka, która według aktualnych badań jest uznawana za całkowicie bezpieczną. Sami pomyślcie, zakładając, że w przepisie na domowy proszek do zmywarki 1/3 składu to boraks, jeśli do zmywarki wsypiemy jedną łyżkę oznacza to, że 1/3 łyżki to sam boraks. Ile tego boraksu może zostać na talerzu? Tyle, że na pewno nikomu nie wyrządzi krzywdy.

Jednak z drugiej strony, ja boraksu nie używam do moich preparatów do zmywarki (do proszku do prania owszem). Kiedy robiłam własny proszek do zmywarki będąc w ciąży, stwierdziłam, że jeżeli mam wybór i mogę zrobić tak samo skuteczny preparat bez użycia boraksu to właśnie taki wybiorę. Z drugiej strony, gdybym miała wybrać między proszkiem z boraksem, a którąś z tych najbardziej popularnych sklepowych tabletek do zmywarek wówczas wybiorę boraks.

Boraks jest substancją, której wiele osób się obawia, jednak pamiętajcie, że wcale nie jest on dużo gorszy od soli kuchennej, której przecież w naszych kuchniach nie oszczędzamy.

Polub i udostępnij:
error


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


error

Podoba Ci sie mój blog?Udostępnij go i polub